
Dźwirzyno 02-16.07.2011
(jak będę robiła wpisy z taką częstotliwościa jak do tej pory to wyjdzie mi 1 na miesiąc ;) )
w każdym razie w ramach totalnego niedoczasu zapisałam się na SAL u myszszczekuni http://myszszeczkunia.blox.pl/html
będziemy wyszywać myszki... o takie śliczne
juz mam pomysł jak ten hafcik zagospodarować ;)
gdyby ktos chciał się zapisac to jeszcze sa "wolne miejsca" ;) i można to zrobić tu
http://myszszeczkunia.blox.pl/2011/05/Szukam-chetnych.html#ListaKomentarzy
Ferie sie skończyły... od dziś poranne wstawanie, kłótnie kto pierwszy korzysta z łazienki, który pierwszy nałozy pastę na szczoteczkę... echs życie... ale kocham ten poranny bałagan... choć przyznaję rzadko trafiaja się idealne poranki...
jako, że pierwszy dzien po feriach w przedszkolu, a mama nie zdążyła z workiem dla Szymonka
dzisiejsze popołudnie spędziłam przy maszynie... (ten co krzyczy a potem pada z wrażenia)... tak... pierwszy raz w zyciu obsługiwałam maszynę do szycia typu Łucznik...
masakra...
dlatego koleżanki szyjace CHAPEAU BAS!!!!!!!!!!
nie wiem czy nastapi mój drugi raz...
w kazdym razie wypocił mi sie taki worek na strój gimnastyczny...
worek oczywiście z ulubionym Zyg-zakiem... proszę nie patrzeć na szycie, bo dla was to 20 minut a mnie zajęło 

4 godziny (ten co wierci paluszkiem dziure w podłodze ze wstydu)
W ramach wolnych chwilpowstał kwadracik dla Maćka... Trzeci kwadracik w tym roku...Maciek ma swojego ulubionego pajacyka, którego nie mogło zabraknąć na Maćkowej kołderce... Wzór ze zdjęcia przerobiła maja36 i jak zwykle w przypadku jej wzorów, pajacyka haftowało się bardzo przyjemnie :)
tu jeszcze bez konturków
a tu juz z konturami i po kapieli ;)
w związku z tym, ze zapisałam się jeszcze na dwa inne kwadraciki, moje prywatne robótkowanie lezy i kwiczy... trochę podziubałam Elephanta, w metryczce zrobiłam jedynie kontury, myslę, że w przyszłym tygodniu uda mi się ją skończyć...
a teraz muszę zająć się hot wheelsem, do którego serca jakos brak...
zapisałam się na rocznicowe candy w żyrafowie... :) zapisy do 27 stycznia
http://zyrafowo.blox.pl/2010/12/rocznicowe-Candy-w-Zyrafowie.html
jakoś nie mam nastroju do haftowania...
chłopców nie mam w domu, bo ferie sie u nas zaczęły i zostali na 3 dni u babci... więc niby spokój powinnam mieć, szczególnie wtedy, gdy spi Agatka, nie trzeba im czasu organizować, ale...chęci chyba brak... pogoda do kitu...raz deszcz raz słońce a ja na takie cos reaguję megamigrena od razu...
nie... zdecydowanie nie jest to czas dla mnie...
w każdym razie wzięłam dziś w ręce rozpoczęta metryczkę dla Piotrusia, bo maluszek przyszedł na świat w sobotę, 15 stycznia :) duuzo czasu minie, zanim się do Kasi wybiorę z odwiedzinami, ale metryczka leżąc w szufladzie sama się nie wyhaftuje...
tyle było ostatnio
dzis z rana powyszywałam niewiele, bo potem wypogodziło się i biłam kilometry z Agatką na spacerze... ale zawsze to coś... pojawił się drugi miś ze swoim kocykiem i nawet klamerke do bielizny ma w ręce ;) Backstitche koniecznie muszę robić za dnia, bo oślepnę wieczorem przy 16' a tu tez sporo konturków na ćwierć i pół krateczki...
poza tym na tamborku kołderkowym jest pajacyk wg. wzoru autorstwa Mai36, dla Maciusia na kołderkę 1066 i bardzo przyjemnie się go wyszywa, bo rozrysowałam sobie całość na kanwie i w wolnych chwilach uzupełniam plamy poszczególnymi kolorami:)
***
w ramach rozrywki to zadzwoniło do mnie od babci moje młodsze dziecko i zapytało najsłodszym z mozliwych głosików czy pamiętam, że po feriach on ma wziąść worek na strój gimnastyczny do przedszkola a przeciez Zyg-zaka mu obiecałam wyszyć i worek uszyć [ten padający na twarz]